Wypuściłam go do mieszkania. Przywitał się i stanął niepewnie w korytarzu. Nie spodziewałam się po nim takiego zachowania. Zawsze gdy do mnie przychodził wiedział po co tu jest, oboje to wiedzieliśmy. Nie wiedziałam co mam zrobić, poprosiłam go żeby usiadł.
-Oświadczyłeś się jej? - nie wiem czy to był odpowiedni
moment na to pytanie, ale ten temat krążył od pewnego czasu wokół nas.
-Nie - odparł zrezygnowany.
-Dlaczego? Przecież ją kochasz.
- Waham się...
-Nie masz powodu, nic cię przecież nie powstrzymuje -
odparłam smutno.
-Właśnie, że tak. Obiecałem sobie, że jak się jej
oświadczę, to przestanę się z tobą spotykać. Znowu będziemy utrzymywać stosunki
czysto przyjacielskie.
-A teraz niby jakie utrzymujemy? Jesteś moim
przyjacielem - stwierdziłam.
-Nie okłamujmy się, przecież nie spotykamy się żeby
porozmawiać przy herbacie. Jak ja w ogóle mogę w tym tkwić? - był zrezygnowany
i rozdarty.
-W takim razie zmieńmy nasze stosunki. Od teraz
jesteśmy zwykłymi przyjaciółmi.
-I mówisz to tak bez niczego?! - był załamany.
-A co mam ci powiedzieć?! Mam cię prosić żebyś ją
zostawił? Żebyś został ze mną? Przecież to i tak nic nie zmieni.... - odparłam
załamana.
-Nie wiesz tego... - wstał i podszedł do mnie. - Może
nie tylko ty byś tego chciała. - złapał mnie za podbródek i popatrzył w oczy.
-Kocham cię. Nie jak przyjaciela. Jak kogoś dla kogo
jestem w stanie zrobić wszystko. Nawet nie wiesz jak mnie ranisz gdy ciągle nie
jesteś pewny czy chcesz z nią być. Wolałabym załatwić to szybko i zakończyć to
wszystko. - otworzyłam się przed nim. Powiedziałam mu wszystko co zdążyło się
we mnie urodzić od kiedy nasza znajomość się zagłębiła. Wiedziałam, że nic to
nie zmieni.
-Dobrze wiesz, że nie jesteś mi obojętna. Ciągle
martwię się o ciebie i myślę o tobie. Granica przyjaźni między nami została już
dawno przekroczona. Jesteśmy w tym już tak daleko - jego głos przycichł. - Ale
to jest ten moment, żeby podjąć ostateczną decyzję... Kocham Cię, pamiętaj o
tym - pocałował mnie i wyszedł bez słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz