- No to może
na Karaiby? – palnęłam od rzeczy, bo już nie miałam pomysłu. Od godziny
siedzieliśmy z Zbyszkiem, Biancą i Michałem u nas w domu i planowaliśmy wspólne
wakacje. Chłopaki po sezonie reprezentacyjnym dostali 10 dni wolnego, więc
chcieliśmy je jak najlepiej wykorzystać. Wspólne wakacje to był pomysł naszych
facetów, my z Biancą nie miałyśmy nic przeciwko, same przyjaźniłyśmy się od
wielu lat i kolejny urlop razem był świetnym pomysłem.
- Dobry
pomysł. Jeszcze tam nie byłem – wtrącił Michał.
-No w końcu
coś ustaliliśmy. Teraz resztą zajmiemy się my, a wam drogie panie pozostaje
kupienie nowych strojów kąpielowych. Choć osobiście wolę bez – palnął Zbyszek i
próbował ukraść mi buziaka.
Udało nam
się szybko załatwić termin i już półtorej tygodnia później byliśmy na lotnisku
przed odprawą.
-Misiek, a
gdzie jest Bianca? – zapytałam faceta mojej przyjaciółki.
-Jak każda
dziewczyna, w toalecie. – odpowiedział znudzony.
-Och, nie
marudź. Pójdę po nią. – ruszyłam w stroję toalet, by wyciągnąć stamtąd przyjaciółkę.
W środku było pusto, zajrzałam pod każde drzwi w ostatnich zauważyłam buty
Biancy.
-Hej?
Wszystko ok? – spytałam.
-Nie do
końca – odparła zdenerwowanym głosem.
-Co jest? –
Bianca wyszła z kabiny, lekko blada.
-Nigdy nie
leciałam samolotem. Boję się. – powiedziała.
-A to o to
chodzi. Spokojnie, nie ma się czego bać. Ja w sumie leciałam tylko raz ale
wtedy nic się nie wydarzyło. Nawet nie zauważyłam kiedy, a już lądowaliśmy.
Spytaj się chłopaków, oni na pewno ci powiedzą, że to nic takiego, przecież tyle
już latali samolotami.
-Ok. Dzięki
za miłe słowa- uśmiechnęła się słabo i wyszłyśmy z toalety.
Zbyszek z
Michałem jak zawsze się niecierpliwili. Nie powiedziałyśmy co się stało, bo
Bianca nie chciała się przyznać. Ruszyliśmy na odprawę. Przed nami parę godzin
lotu.
Dotarliśmy
na miejsce, już w drodze z lotniska do domków otaczały nas piękne widoki. Lecz
to było niczym w porównaniu z widokiem z naszych domków letniskowych, które
mieściły się tuż przy plaży.
-Jestem w
raju – szepnęłam.
-Cieszę się,
że ci się podoba. – Zibi podszedł do mnie i pocałował w czoło.
-Widzę, że
państwo Kubiakowie nie tracą czasu! – ze śmiechem krzyknęłam do Michała i
Biancy, którzy już wchodzili do wody.
-Chodźcie!
Woda jest świetna! – krzyczał Misiek.
Jakoś nie
miałam ochoty się kąpać. Zostawiłam Miśka z Biancą wygłupiających się jak małe dzieci
w wodzie i skierowałam się w stronę naszego domku letniskowego. Byłam zmęczona
podróżą, więc postanowiłam położyć się do łóżka. Nawet nie widziałam gdzie się
podział Zbyszek, ale po pewnym czasie już nie musiałam się tym martwić. Gdy
usypiałam, poczułam, że ktoś się kładzie koło mnie. Wtuliłam się plecami w
Bartmana i usnęłam.
Obudziłam
się wypoczęta i gotowa na nowe przygody. Jak się okazało, był już wieczór i
przespałam cały dzień.
-Obudziła
się w końcu moja śpiąca królewna – do pomieszczenia wszedł mokry Zibi. –
strasznie długo spałaś.
-Jakoś tak
wyszło, ale nie powiem, fajnie się spało – odparłam. – Widzę, że ty nie
marnowałeś czasu – wskazałam głową na jego mokre ciało i kałużę wody, którą
zostawił na podłodze.
-Trochę
pływałem i są świetne warunki do nurkowania. Jutro pójdziemy razem.
Wstałam z
łóżka i poszłam do kuchni przygotować kolację. Jednak Zbyszek miał inne plany,
w czasie gdy spałam umówił się z Michałem i Biancą, że wyjdziemy gdzieś razem
na kolację. Przebrałam się i po 15 minutach spotkaliśmy się w restauracji. Po
twarzach naszych przyjaciół było widać, że nie zmarnowali dnia i cały czas byli
na plaży.
Kolacja
przebiegała znakomicie, atmosfera była luźna, śmialiśmy się i wygłupialiśmy.
Nagle Michał przeprosił nas i oddalił się od stolika. Bartman uśmiechnął się
głupio. Wiedziałam, że coś się szykuje. Po chwili Misiek wrócił z wielkim
bukietem czerwonych róż. Klęknął przed zszokowaną Biancą i poprosił ją o rękę.
To była cudowna chwila. Dziewczyna oczywiście się zgodziła, od zawsze tego
pragnęła i zasługiwała na takie szczęście. Byłam wzruszona nie mniej niż moja
przyjaciółka, wtuliłam się w Zbyszka i razem obserwowaliśmy zakochaną
parę. Nasza kolacja dobiegła końca,
chcieliśmy zostawić szczęśliwą parę, więc wybraliśmy się na wieczorny spacer po
plaży. Michał z Biancą w tym czasie poszli do domku, nacieszyć się sobą.
-Strasznie
się cieszę, że Michał w końcu się jej oświadczył już dawno uważałam, że
powinien to zrobić – stwierdziłam.
-No tak, ale
on nie był pewny czy ona się zgodzi, Do ostatniego momentu był niepewny –
powiedział Zbyszek.
-Gdyby on
wiedział, co ona mi o nim mówiła – przypomniało mi się. – Najważniejsze, że są
razem i są szczęśliwi – podsumowałam.
-Tak jak my –
powiedział Zibi i pocałował mnie przy blasku księżyca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz